FUERTEVENTURA, CZ. 1

fuertaNiniejszym zapraszam na pierwszą część filmu z ubiegłorocznego wyjazdu na Fuerteventurę. O niej słów kilka. Jest drugą co do wielkości wyspą archipelagu Wysp Kanaryjskich i słynie przede wszystkim z silnego wiatru (stąd nazwa). Ukształtowanie powierzchni jest stosunkowo płaskie, dzięki czemu chmury nie mają możliwości zatrzymać się nad nią na dłużej. Krajobraz zdaje się być dość monotonny – w większości półpustynny i pustynny. Jeżeli ktoś łudzi się, że przybywa do palmowego raju, bardzo się rozczaruje. Nie ma też zbyt wielu upraw i zieleni, a największymi specami od wyszukiwania kapki zieleni są kozy.
Plaż jest tu tyle, że Fuerteventura bywa nazywana „plażą Wysp Kanaryjskich”, bowiem niektóre z nich bywają naprawdę niezwykłe – pomijając obleśnych golasów, paradujących bez wstydu.

CALETA DE FUSTE

caleta1To miejscowość w której bazowaliśmy przez dziesięć dni. Znajduje się zaledwie 7 km od lotniska, a dojechać do niej można co pół godziny autobusem publicznym. Koszt biletu wynosi ok. 2 EUR. Nabrzeże w głównej mierze zdominowane jest przez potężny resort Barcelo. Plaża piaszczysta jest dosyć szeroka, jednakże z kamienistym dnem. Nie co dalej, ok. 500 m, znajduje się równie szeroka plaża, ale już bez kamieni na dnie. W miejscowości znajduje się także marina, oferująca wiele wodnych rozrywek oraz niewielka promenada spacerowa.

CORRALEJO

corralejoTo bez wątpienia jedno z MUST SEE Fuerteventury. Bynajmniej nie chodzi tu o szumną i towarzyską miejscowość na północy wyspy, a wydmy rozciągające się na całej długości drogi do niej (Dunas de Corralejo). Są one istnym rajem dla plażowiczów z bezkresnym piaskiem, wydmami i błękitnymi wodami oceanu. Plaże są dzikie, bez sanitariatów, czasem znaleźć można dziki sklepik z napojami i małymi przekąskami. Osoby wrażliwe, muszą być uprzedzone przed rzeszami nudystów, częstokroć niepierwszej młodości…

HOTEL CALETA GARDEN – OCENA 5/10
Avenida Juan Ramon Soto Morales, 15, 35610 Caleta De Fuste, Hiszpania
9018566        hotel caleta
Dużą zaletą hotelu jest jego lokalizacja. Pobliskośc sklepów oraz w miarę dogodna odległość od oceanu. Obiekt lata świetności ma już dawno za sobą, niemniej stosunek jakości do ceny jest bardzo dobry. Czasem zdarzyło się, że ze sciany odpadły kafelki. Wyżywienie – kwestia sporna, bywało niesomowicie beznadziejne, a czasem dobre. Wi-fi płatne, drogie. Goście w większości stanowili osobniki w wieku 50+. Program animacji kiepski, codziennie stałe punkty programu: bingo i rzutki. Animator z zabójczym, bezzębnym uśmiechem. Czasami miał miejsce specjalny występ, ale bez żadnych fajerwerków.

P.S. FuertEventura piszemy przez E: Fuerteventura – dobrze; Fuertaventura – źle